Dom bogów

Pałac wznosił się wysoko w chmurach. Był niedostępny dla zwykłych śmiertelników. Nikt nie ważył się przedzierać przez mgły, by spojrzeć na siedzibę bogów. Jeśli nawet znalazł się ktoś tak śmiały to na jego drodze stawały bezwzględne harpie.

Gdyby ktoś przekroczył jakimś cudem krainę harpii i uniósł stamtąd swą głowę całą, to musiał jeszcze pokonać niezmierzone bagna pełne hydr o dziesięciu głowach, by na koniec stanąć w miejscu, które nosiło miano Bramy Bogów. Były to jednak tylko drzwi zewnętrzne do owej krainy. Dalej czekały na śmiałka kolejne niebezpieczeństwa. Uporawszy się z wszystkimi niebezpieczeństwami miał przed sobą drzwi wewnętrzne. Te dziwne przejście utkane było z niezwykle delikatnej pajęczyny. Byle podmuch mógł ją zerwać. Trzeba było tak otworzyć drzwi wewnętrzne, by nie naruszyć ich misternej konstrukcji. Było to dla zwykłego śmiertelnika niemożliwe. Gdyby bowiem udało mu się przejść przez owe drzwi wewnętrzne, zostały zapewne przyjęty bez niezastrzeżeń do grona bogów. Nie powinno nikogo dziwić, że póki co był to od wielu wieków krąg dość hermetyczny i nie przybywało mu nowych członków. Stan ten miał zapewne nadal się utrzymywać.

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (brak głosów)

Ten wpis został opublikowany w piątek, Maj 22nd, 2009 o 08:49 w kategorii Bez kategorii.


mariza