Wiele przedmiotów towarzyszy nam na co dzień. Ich oczywista i nie budząca wątpliwości obecność w mieszkaniu, sprawia iż zupełnie o nich nie myślimy. Właściwie poprzez codzienne użytkowanie tracimy je z pola naszej świadomości. Dopiero gdy się zepsują lub zużyją, zaczynamy się nimi interesować i szukać nowych.
Tak jest praktycznie z większością sprzętów domowych. Wanna po prostu jest. Używamy jej często, ale o niej nie myślimy. Chyba, że z jakiegoś powodu zostaniemy odcięci od wygód i wówczas ciepła kąpiel staje się przedmiotem marzeń. Podobnie jest z materacem. Leżymy na nim każdej nocy. Czasem przeżywamy namiętne uniesienia z drugą osobą, ale kto by tam myślał o materacu. Materace po prostu są. Ich rola sprowadza się do bycia naszą osłoną przed niewygodą. Można pokusić się o rozważania filozoficzne na ten temat i uznać materace za symbol ochrony naszego życia przed „twardością” i „ostrością” otaczającego nas świata.
Można rozwijać takie egzystencjalne skojarzenia prawie do granic absurdu. Mało kto jednak to czyni. Zwykle zaczynamy myśleć o materacu, gdy przychodzi pora na jego wymianę. Jest to jednak myślenie przesiąknięte pragmatyzmem. Powinien być wygodny i trwały. Ewentualnie może to być materac ortopedyczny, jeśli dbamy o swoje zdrowie.
Brak podobnych postów.
