Żartować czy nie żartować?

Można się zastanawiać, czy do niektórych poważnych tematów zawsze trzeba podchodzić poważnie, czy też można pozwolić sobie na nieco humoru. Zapewne nikomu śmiertelna powaga życia nie poprawi, choć czasami lepiej powściągnąć język i nie wypowiadać niestosownych, w danym towarzystwie, dowcipów.
Okazuje się jednak, że sami niewidomi opowiadają sobie kawały o ślepych, a anonimowi alkoholicy o pijakach. Rzecz jasna nie wszyscy. Niektórzy bywalcy spotkań AA, gdzie podejmowane są próby leczenia alkoholizmu zachowują zawsze kamienną twarz i uważają, że nałóg to nic śmiesznego. Zapewne mają rację, zwłaszcza gdy przyjrzymy się losowi ich rodzin. Szczególnie dzieci. Inna sprawa, że nazbyt często dzieci alkoholików same wyrastają na osoby uzależnione. Jakby to co przeżyły w domu nie było wystarczającą przestrogą. To uproszczone myślenie nie wyjaśnia wszystkiego. Taki odebrały wzorzec zachowania się wobec trudności. Najlepiej się napić i po kłopocie. Potem, jeśli szczęście choć trochę im dopisze, trafiają na jakiś ośrodek terapii uzależnień.

Co to wszystko ma wspólnego z poczuciem humoru? Niewiele, poza tym, że owe poczucie humoru jest lepszą formą radzenia sobie z przeciwnościami. Jeśli nawet uzależnia to nie niszczy zdrowia i najbliższych. To taki zdrowy nałóg.

Kiedyś miałem okazję być w takim ośrodku leczenia uzależnień, nieopodal Białegostoku bezpiecznaprzystan.eu

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (2 głosów, średnio 4,50 na 5)

Ten wpis został opublikowany w niedziela, Październik 4th, 2009 o 10:19 w kategorii Zdrowie.


mariza